Odbudujmy wspólnie to co zostało zniszczone


Opublikowano: Feb. 12, 2025

Zło do Ukrainy wtargnęło nieproszone. Od trzech lat krzywdzi naszych Braci i Przyjaciół. Tym razem wskazało palcem na Zupę na Monciaku.

Pomoc humanitarną dla walczących ukraińskich żołnierzy dowieźliśmy z Gdańska do miasteczka przyfrontowego w obwodzie donieckim. Wyładowaliśmy Tira w magazynie i rozpoczęliśmy doręczanie pomocy naszym busem poszczególnym pododdziałom dla których pomoc była przygotowana indywidualnie, według zapotrzebowania.

W naszą pomoc złożoną w magazynie trafiła kierowana bomba szybująca. Wielkie szczęście, że w tym momencie nie było wewnątrz ludzi, nikt nie zginął ani nie został ranny. Niszczycielska siła półtonowego ładunku zrzuconego z myśliwca rozerwała budynek na kawałki. Po pomocy zostały zgliszcza.

Żołnierze, którzy na nie czekali niestety w większości się nie doczekali, choć byliśmy już tak blisko.

Rzeczy, które były, to rzeczy, których nie ma. Nie pomogą nikomu.

Generatory, żeby żołnierze mieli prąd, tam gdzie go nie ma.

Stacje ładowania Ekoflow , które dają prąd tam, gdzie hałasowanie generatorem stwarza zagrożenie. Również tam, gdzie bardzo blisko linii frontu ratuje się życie rannych. Jedna stacja, która miała ładować reflektory obrony przeciwlotniczej przeszukującej nocami niebo ,żeby ochronić Charków przed atakam dronów. Firmom już dziękowaliśmy, ale pomoc idzie od ludzi, którzy pomagają żeby to było możliwe. Dziękujemy Katii z Odessy , Grzegorzowi z Sopotu i Wojtkowi z Gdańska.

Pojemne, pancerne powerbanki które Bartek i Dorota pomogli sprowadzić z Niemiec. Żeby żołnierze zawsze mieli w kieszeni trochę energii i nie tracili kontaktu.

Odporne na uderzenia tablety do korzystania z map. Gienek pomógł wybrać. Bartek kupić. Ania uszyła wodoszczelne pokrowce w militarnych barwach, z maleńkim serduszkiem.

Liny holownicze do cięzkich aut i maszyn bojowych ważących ponad 20 ton. O to, żeby były najlepsze z możliwych zadbał pan Mateusz. Na pewno nie pękną ? Na pewno.

Opony, 138 opon według indywidualnego zapotrzebowania żołnierzy i medyków wojskowych. Część wyszukanych i podarowanych, część kupionych , zwłaszcza te na najcięższy frontowy teren. Mnóstwo pracy Macieja.

Nosze do ewakuacji rannych z pola bitwy. Uszyte na zamówienie w przez panią Iwonę w Opolu Lubelskim. Nasza wolontariuszka Ania w każde z nich wszyła serduszko tuż przy głowie rannego. Może ranny nie zauważy, pomyśleliśmy, ale może w tej najtrudniejszej być może chwili, zawiesi wzrok właśnie na nim.

Dziesiątki par wojskowych butów, polarów, mundurów. Trochę nowych, większość upolowanych jako używane. Dobrej jakości używane wyposażenie różnych armii NATO to zwykle dla żołnierzy znacznie lepszy wybór niż najdroższe nawet nowe ciuchy produkowane na rynek cywilny. Maciek z Gliwic poświęcił dziesiątki godzin na pomoc nam w wybieraniu i dzielnie znosił dyskusje z Olą o odcieniach zieleni ( Tak, szałwiowy i tak jest najlepszy ).

Rękawiczki taktyczne ulubionych marek, nie takie, które są najtańsze, ale takie które się sprawdzają, a na twarzach obdarowanych i wywołują uśmiech oraz niecenzuralne słowa zachwytu.

Bielizna, czapki, ciepłe kurtki. Jest Pan pewien że te skarpetki , na których napisano że są do minus dwudziestu pięciu stopni będą dla żołnierzy najlepsze ? Tak, jestem pewien, to nasz polski produkt i kontrolujemy ich jakość. Dobrze, bierzemy wszystkie jakie Wam zostały. Szkoda, że ich też w większości już nie ma.

Leki, według list medyków i punktów stabilizacyjnych, te które najpilniej potrzebne. To praca Garego. Pieniądze, serce i czas.

Opatrunki i męskie sportowe ubrania dla punktów stabilizacyjnych. Przysyłali je Państwo do nas przez cały styczeń.

Narzędzia do naprawy aut, akumulatory, podnośniki, prostowniki, zestawy naprawcze do opon. Wybierał Gienek i Maciek.

Metalowe kanistry, solidne saperki, kilkadziesiąt plecaków wojskowych w różnych rozmiarach. Zimowe śpiwory, karimaty. Ciepłe koce i pluszowe poduszki, wszak spanie z głową na kurtce do wygodnych nie należy.

Kuchenki polowe, kartusze z gazem, a do nich małe rondelki. I zupki w proszku, klopsiki w słoikach.

Kabanosy, batony, całe mnóstwo, o które zadbała pani Kasia.

Rozgrzewające saszetki z lekami na przeziębienie, setki ich dla tych, co w okopach. Rodzina Gosia i Piotra zrezygnowała z prezentów świątecznych, żeby kupić ich pod dostatkiem.

Chemiczne ogrzewacze do rąk, do ciała, do stóp. Kilkaset razy miały rozgrzewać zmarzniętych w okopach.

Grawerowane na zamówienie metalowe kubki. 157 kubków z ukraińskim symbolem Trójzębem, garnuszkiem Zupy i 157 ksywkami wojskowych. I wpisem w dnie, że to od przyjaciół z Polski. Praca Bartka

Do kubków mnóstwo kawy, herbaty, mnóstwo słodyczy. Również z paczek od Państwa. Odsyłali nam Państwo świąteczne prezenty, bombonierki z wigilii firmowych, piekli sami ciasteczka.

Rysunki od dzieci ze szkół i przedszkoli. Te żółto- niebieskie o tematyce patriotycznej od ukraińskich dzieci i te zupełnie beztroskie i kolorowe od dzieci polskich.

Pieczony w Gdańsku od serca chleb wojskowy, taki który będzie świeży jeszcze trzy tygodnie , 100 bochenków, ciasteczka misternie pozawijane w serwetki i ozdobione polską flagą i ukraińskim serduszkiem. Na froncie nie ma głodu. Ale chleb to symbol rozumiany przez wszystkich. Serce pani Kasi.

Długo by jeszcze wymieniać co było. Cześć rzeczy zdążyliśmy doręczyć, jednak większości już nie ma.

Nie ma też naszej zgody na to.

Choć wpływu na przyloty bomb nie mamy, chcielibyśmy, żeby żołnierze którzy czekali na pomoc od nas, otrzymali ją mimo wszystko.

Wróciliśmy już do Polski.

Czy pomożecie nam Państwo wszystko co im obiecaliśmy podarować odkupić ? Koszt całego transportu wynosił około 100 tysięcy złotych. Utracona pomoc to blisko połowa tej wartości.

Jeśli uda nam się zebrać potrzebne środki, pojedziemy jeszcze raz, w to samo miejsce, do tych samych osób, z tą samą pomocą. Państwa Dobro jest większe od zła.

Link do zrzutki jest w komentarzu do posta. Bardzo dziękujemy za wpłaty i udostępnienia.

ZUPA NA MONCIAKU

70 1140 2004 0000 3102 8286 2597

https://zrzutka.pl/es3wmv

 

POLUB NAS NA FB!