Medycyna taktyczna i pomoc humantarna dla żołnierzy


Opublikowano: Aug. 30, 2023

Podział darów przebiega bardzo sprawnie. Za każdym razem otwieramy po kolei kilkadziesiąt pudełek. W żadnym z nich nie ma broni, ale szturmowcom potrzeba plecaków, bokserek, piechocie sprayu przeciw komarom, terytorialsom wkładek do butów, dla snajperów mamy plecaki z camelbackiem na wodę do bezszelestnego picia w terenie, dla czołgistów specjalistyczne opatrunki na oparzenia na wypadek, zbyt częsty wypadek, spotkania z ogniem. Ci są dziś bardzo małomówni, potakują tylko kiedy pytamy o kolejne rzeczy. Trzeba im dać z żołnierskiej humanitarki niemal wszystkiego po trochu. Nie dalej jak trzy dni temu wpadli pod ogień wroga. Ci, co przeżyli, zostali tylko z tym, co mieli przy sobie. Następnym bardzo potrzeba opon. Mamy. Dwudziestoletni chłopak w koszulce z logo Sił Zbrojnych Ukrainy cieszy się z brytyjskich spodni wojskowych z gdańskiego demobilu tak, jak jego rówieśnik w równoległym świecie z Niubalansów albo Najków. Inny, niewiele starszy, z kanistra i topora. Ci chłopcy mogliby być jeszcze w szkole… Dorośli bardzo szybko, a beztroskich młodzieńczych lat nie zwróci im nikt. Trudno odgonić myśli- by przeżyli, by nie zostali okaleczeni.

Medycyna taktyczna to priorytet tej wyprawy. Z dwóch pudełek o wartości 20 tysięcy złotych opatrunki podajemy pojedynczo, upewniamy się, że wszyscy wiedzą jak ich użyć. Niestety pewne jest, że każde z tych opakowań wkrótce otworzy ktoś drżącą ręką ocierając krew swoją lub kompana. Ponieważ nie jesteśmy w stanie temu zapobiec, co patrząc tym ludziom w oczy jest doprawdy bardzo frustrujące, dokładamy więc do nich w myślach chociaż najcieplejsze życzenia jak najmniejszego cierpienia i ocalenia życia dla rannego, który z tych opatrunków będzie korzystał.

Nie tak się dzieje na tym świecie. Nie da się do tego przyzwyczaić patrząc w oczy tych wszystkich mężczyzn i kobiet, którzy za wolność płacą dzień po dniu najwyższą cenę. Są równie zmęczeni jak zdeterminowani.

 

W medycynie wojennej jest tylko jedna rzecz, która warta jest więcej niż drogocenne opatrunki taktyczne. To umiejętności.

Dzięki pomocy finansowej od Gary Robinson nasz zaprzyjaźniony wspaniały chersoński medyk i szkoleniowiec otrzymał z rąk Zupy fantom do nauki odbarczania odmy płucnej i drugi do nauki tamowania krwotoków z ran postrzałowych opatrunkami hemostatycznymi. Nauczy przy ich pomocy wielu jak uratować życie rannych żołnierzy i cywili. Wojna sprawiła, że medykami małych oddziałów muszą stawać się ludzie, którzy jeszcze nie mają wiele doświadczenia. Będą mogli poćwiczyć.

Radość obdarowywanych medyków z tego, że dzięki tym pomocom ocalą więcej żyć równa jest naszej wdzięczności, że możemy mieć w tym mały udział.

 

Dziękujemy wszystkim Państwu, którzy podzielili się z żołnierzami przez nasze ręce, rezygnując jak zawsze z czegoś dla siebie.

POLUB NAS NA FB!