Kiedy coraz trudniej zbierać pieniądze i pomoc dla ludzi w broniącej się Ukrainie, kiedy już miało się nie udać, kolejny , chybadwudziestypiątychoćstraciliśmyrachubę raz, dzięki Państwu, dzięki wspaniałym ludziom, zaprzyjaźnionym organizacjom, ruszyliśmy z pomocą humanitarną do Ukrainy.
Sprawili Państwo, że mimo inflacji, mimo wakacji i mimo zmęczenia tematem wojny, udało się nam i uda się też żołnierzom i cywilom w Ukrainie. Nam zdobyć pomoc , a im ocalić życie rannych, dobrze zjeść, zadbać o siebie i innych.
Każde Państwa 100 lub 10 zł jest częścią naszych 5 busów z pomocą. Dziękujemy najpiękniej za wzmacniające słowa wsparcia, za tak wiele serdecznych rąk, które segregowały, pakowały, ochotników kierowców, którzy poświęcili swój długi weekend na transport z nami rzeczy przez Polskę, noc na granicy i przeładunek na kolejny ukraiński już transport, który jedzie z nami przez Ukrainę z Nova Post Humanitarian, której to również bardzo, ale to bardzo dziękujemy, że pakuje naszą Zupę do TIRa i wiezie z nami tam, gdzie potrzebujemy odebrać.
Wieziemy pod linię frontu na wschodzie drogie opatrunki taktyczne, które dają szanse przeżyć ciężko rannym żołnierzom. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ci bardzo młodzi i starsi mężczyźni nie byli żołnierzami, a my nie mieliśmy pojęcia, że są opaski uciskowe nawet na aortę brzuszną, że można zatamować najcięższe krwotoki tych, którzy czekają na ewakuację z pola walki, wpatrujących się w to samo słońce, w które dziś wpatrują się w Sopocie wczasowicze. Poruszyliśmy niebo i ziemię, żeby zdobyć fantomy, na których medycy polowi będą uczyć się jak zastosować u rannych nowoczesne opatrunki militarne. Poprosił nas o nie zaprzyjaźniony medyk, który pojedzie z nimi szkolić żołnierzy wzdłuż linii frontu. Dziękujemy Gary Robinson i jego przyjaciołom Włochom i Amerykanom, dzięki których dolarom Zupa kupiła drogie i bardzo straszne kawałki lal - fantomy trenażery, które dadzą medykom polowym szansę przećwiczyć ratowanie życia przy pomocy tych małych skarbów taktycznych, które dla nich przywozimy. Pomoc w pomaganiu, którą otrzymujemy, niezmiennie nas zadziwia i zachwyca. Od wielkiej pomocy finansowej, po empatyczne kobiece paczuszki dla żołnierek od pani Agnieszki i skarpetki od pani Oli z Poznania. Kiedy kończą się pieniądze, a lista potrzeb wydłuża, zaczynają działać wokół nas inni ,a Zupa dostaje turbodoładowanie. Pan Piotr zbiera pieluchomajtki dla szpitala wojskowego, cukier do kawy dla żołnierzy, pościel dla powodzian. Młodzież z DA Górka przy kościele dominkańskim w Gdańsku zbiera dwie palety domowego AGD , które przekażemy zaprzyjaźnionej organizacji do rozdysponowania powodzianom w wioskach obwodu chersońskiego podczas rozwożenia tam łóżek , które otrzymali z rezerw strategicznych z Polski. Nowe czajniki, używane talerze, pościele i wszystko to, co zniszczyła woda z zarwanej tamy wprost z gdańskich domów parafian kościoła św Mikołaja. Pan Sławek z gdańskiego PSONi przekazuje nam kilkanaście wózków rehabilitacyjnych dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością ruchową. Używane, ale czyściutkie i ponaprawiane. Wózki, chodziki, pionizatory już niedługo posłużą dzieciom i nastolatkom w Chersoniu.
Pracownicy Mleasing jadą do sklepu i upychają do wózków kabanosy, dezodoranty, elektrolity i ukochane żołnierskie Snickersy. A my ze zdumieniem odbieramy kolejne paczki na transport, którego już mogłoby nie być.
Wieziemy pomoc dla szpitali wojskowych, gdzie ruch jest jak w ulu.
Wieziemy pomoc dla żołnierskich aut. By miały jak ruszyć, gdy staną. Blisko 250 opon wyszukanych do konkretnych aut za zgodą wielu trójmiejskich wulkanizacji. Kompresory, podnośniki, liny holownicze, kable, kanistry. Żołnierze, niech dzięki tej skromnej pomocy Wasze auta nie staną się Waszą pułapką. Choć to o wiele za mało, zrobiliśmy ile daliśmy radę.
Przywieziemy higienę. Podpaski, tampony , mokre chusteczki, płyn do prania i spray przeciw komarom kupiły nam kobiety o wielkich sercach, które zawsze z empatią myślą o ukraińskich żołnierkach, gdańskie Soroptymistki .
Mamy busa akcesoriów, higieny i jedzenia dla żołnierzy. W miarę przybywania pieniędzy na zrzutce zamawialiśmy słuchawki ochronne, prysznice polowe, majtki, skarpetki, powerbanki, plecaki z bukłakami na wodę,czapki chroniące od słońca, ochraniacze na kolana . Gdy nie mamy pieniędzy na zbyt wiele par butów, zamawiamy przynajmniej czyste wkładki. -Może starczy na choć kilkadziesiąt kilo orzechów ? W budżecie zmieści się 30.
Dzwoni pani Ola.
-Drodzy , oddam Wam 300 kilo orzechów w małych paczuszkach , kalorie w sam raz w kieszeń. Będziecie o 10:00 ?
-Będziemy.
Razem z orzechami pani Ola przywozi batoniki musli, zieloną herbatę i sezamki. Dwie palety. Jak to się dzieje ?
Rozpakowując kilkasetkilogramowy prezent nie wierzymy własnym oczom.
-Halo Zupa ? dzwoni szefowa piekarni Pellowski. Pani Kasia piecze nam wojskowy chleb do Donbasu. I sucharki. I ciasteczka. Żołnierze w Ukrainie, których odwiedzamy nie pierwszy raz już ten chleb dobrze znają. Pytają o niego, chwalą, że trwały i taki domowy.
I tak zakup po zakupie, dar po darze, zapełniliśmy samochody. Jeszcze może kable do telefonów, przecież szybko się psują. Jeszcze specjalistyczne opatrunki na oparzenia twarzy, właśnie się pojawiły w sprzedaży, może choć kilkunastu rannym ulżą w bólu i pomogą utrzymać skórę na twarzy, zmniejszą Jeszcze koszulki, przecież lato, jeszcze choć trochę karimat dla „nowych” i maść rozgrzewająca na zmęczone mięśnie. Choć trochę.
Pakujemy się więc a rzeczy wciąż przybywa. Z pomocą przychodzi firma Karteko - recykling kartonów używanych. Wybieramy kartony, jakie nam potrzebne, a ich fundacja przekazuje nam ich całą paletę.Kolejny człowiek rezygnuje z zysku żeby pomagać razem z nami. Niby mała rzecz, ale kto raz jeździł i szukał pustych pudełek po mieście wie jaki to skarb otrzymać idealnych całą paletę.
Kiedy jest już towar, są busy pięć, , są kierowcy, dziewięciu, brakuje paliwa. Tankuje nas Leszek i Fundacja Gdańska. Ruszamy.
Nie zbawimy świata, nie skończymy wojny, nie jesteśmy też niezastąpieni. Jesteśmy jednak najogromniej w świecie wdzięczni za to, że dzięki Państwa zaufaniu , dzięki Państwa pieniądzom ( czyli Państwa ciężkiej pracy ) możemy znów jechać i choć symbolicznie otrzeć pot z czoła broniących się Ukraińców.
Dziękujemy Panu Pawłowi Lęckiemu za użyczenie nam swoich zasięgów fejsbukowych i udostępnienie zrzutki, którą zapełniło w 97 procentach 211 osób.