40. konwój humanitarny Zupy na Monciaku na mecie


Opublikowano: Aug. 6, 2026

Doczekaliśmy chmur. 40. konwój humanitarny Zupy na Monciaku na mecie.

Upał przekracza 35 stopni. Rozgrzany asfalt faluje nad drogą, powietrze stoi nieruchomo, a każdy postój trwa tylko tyle, ile naprawdę musi. Kurz wciska się do każdego kartonu, taśma klejąca odkleja się od pudeł, a po jednym rozładunku dłonie są czarne od pyłu.

Lipiec 2026. Jedziemy z 40. konwojem humanitarnym wzdłuż linii frontu przez pięć obwodów objętych działaniami wojennymi: charkowski, doniecki, dniepropietrowski, zaporoski i odeski.

Blisko 12 ton pomocy. Ponad 8 000 kilometrów. Samodzielnie doręczamy pomoc z Gdańska. Bo Zupa to przede wszystkim spotkanie. Spotkanie z człowiekiem.

Setki kilometrów dróg w strefie przyfrontowej przykryte są siatkami przeciwdronowymi. Rozpięte nad drogami w pewnym stopniu chronią auta przed dronami z ładunkami wybuchowymi. Są odcinki dróg, których nie pokonuje się od razu. Raz po raz stoimy. Nie dlatego, że zepsuł się samochód. Czekamy na chmury. Kiedy chmury zasłaniają oczy dronom, ruszamy dalej. Ledwo ruszymy- piszczy detektor dronów. Chmur dziś chyba za mało. Coś nas widzi. Chowamy się pod drzewa i znów czekamy. Pijemy wodę z plastikowych butelek. Jest gorąca jak herbata. My jesteśmy tu dosłownie przez chwilę. Dla ukraińskich żołnierzy, którzy są z nami, to codzienność.

Dojeżdżamy do mostu. Jeszcze wczoraj tu był. Jak żywy. Dziś - nie ma. Zostaje objazd i pontonowa przeprawa. Gruntowa droga wyrzuca spod kół tumany pyłu. Jesteśmy na miejscu.

Kolejny rozładunek. Kawa na stojąco. Zmęczone spojrzenia, dobre słowa.

Nie przywozimy dobroczynności. Przywozimy solidarność. Gramy do jednej bramki. Tylko że my… na ochotnika.

Piąty rok wojny. Piąty rok walki, bólu, przegranych i wygranych. Ocalonych i straconych żyć. Twarze zmęczone, stroskane. Ani jednej spokojnej nocy. Alarm w strefie przyfrontowej wyje, zdawać by się mogło, bez przerwy. To tu odpoczywają żołnierze po tygodniach spędzonych w strefie walk. Wbrew logice tętni tu prawdziwe życie. Liczy się tylko dziś, ale to właśnie dziś ma tu podwójną wartość.

Jedziemy dalej. Dziesiątki spotkań. Szpitale. Punkty opatrywania rannych. Piwnice, w których od miesięcy pracują medycy. Krótkie rozmowy. Mocny uścisk dłoni. Szybka kawa na stojąco.

Trzynaście łóżek szpitalnych przekazujemy bezpośrednio medykom. Żołnierze skręcają je dosłownie przy nas. Wózki, kule, pościel, akumulatory, wentylatory i leki dowozimy do szpitali przyfrontowych. Wejścia do niektórych z nich również przykrywają siatki, aby utrudnić wrogowi trafienie w pojazd ewakuacji medycznej lub ambulans tuż przed prowizoryczną izbą przyjęć. Wróg nie zna świętości ani nawet zasad fair play.

Tytaniczna wręcz praca medyków bojowych i ich gotowość do podejmowania skrajnego ryzyka, by inni mogli żyć, wielokrotnie stawia nas ostro do pionu. Zaspokojenie ich potrzeb może wydawać się trudnym zadaniem- wyłącznie z odległej Polski, gdzie wielu mówi już o zmęczeniu wojną. Na froncie wszystko jest znacznie prostsze. Masz – żyjesz. Nie masz – nie żyjesz albo nie żyją ci, których ratujesz. Zdobycie pomocy dla nich jest dla nas priorytetem.

Spotykamy żołnierzy wracających z pozycji i tych, którzy na pole walki jadą. Jedni – zmęczeni i milczący. Drudzy nerwowo żartują. Nikt z tych chłopaków nie chce dziś zginąć, a dojazd do pozycji to dziś – dosłownie – rosyjska ruletka.

– Dobrze, że jesteście.

– I Wam dziękujemy za Waszą służbę.

Dziękujemy z całego serce 725 osobom, które wpłaciły na naszą konwojową zrzutkę, oraz wszystkim firmom, szkołom, organizacjom, instytucjom i darczyńcom, którzy pomogli nam w tym małym, wielkim i wciąż rosnącym przedsięwzięciu.

To dzięki Państwu po raz czterdziesty mogliśmy osobiście przekazać celowaną pomoc, imiennie przygotowaną dla kilkunastu pododdziałów żołnierzy, punktów stabilizacji rannych i ewakuacji medycznej, przyfrontowych szpitali oraz przymusowo wysiedlonych cywilów. Nie zapomnieliśmy jak zwykle o zwierzętach, najmniejszych puchatych ofiarach wojny.

Ukraińcy trwają niezłomnie. A my będziemy wracać tak długo, jak będzie to potrzebne.

Kolejny konwój już wkrótce.

Dołożyć się na solidarność z walczącą Ukrainą można już dziś na trwającą wciąż zrzutkę ( link w komentarzu) lub nasz numer konta

???? PL70 1140 2004 0000 3102 8286 2597

Bardzo bardzo dziękujemy.

Nas, wspierających Ukrainę jest wśród Polaków nadal zdecydowanie więcej.

POLUB NAS NA FB!